Życie ze stwardnieniem rozsianym



W 2004 roku było dokładnie 20 lat temu, zarówno w moim życiu przyszedł na tę przerażającą chorobę, o dziwnej nazwie.
On miesza wszystkie karty, rozwija przez całe życie w zupełnie innym kierunku.
Nie wiedziałem, co kończy się w ten sposób: albo torfowiska lub stromy wodospad, lub coś innego.
Ale z czasem udało mi się upewnić, że po drugiej stronie tej choroby również życie, i że nawet w trudnej sytuacji na osobę, nadal zależy bardzo wiele.


Nie wiem, co się ze mną jutro.
Ale nie było wydarzenia w moim życiu, nie podlegają rewizji.
Bo tam pozostać moje publikacje, wiersze pozostają córka Anya, którzy maja w wieku 10 lat.
Jednak to, co ja robię? Dlaczego warto podsumować pewne rezultaty, czy to wir spraw, wydarzeń i planów kiedykolwiek zatrzymać i spojrzeć wstecz, i wiele ciekawych rzeczy w życiu znacznie przekracza liczbę czasu i wysiłku? Mieszkam w pośpiechu: to ważne bo uczyłem moją chorobę dorosłych.



Stało się to 30 kwietnia 1984, dzień, kiedy miałem siedemnaście lat.
Los wydawał się specjalnie pidhadala tym momencie w celu podkreślenia znaczenia granicy.
Obudziłem się z poczuciem zdumienia, niepokój dyskomfort, źródła, z których na początku nie mógł określić.
Tylko kilka godzin w końcu zrozumiał, co się stało.

Nogi porażka czułość od połowy uda do dołu czują się prawie nic.
Wykonywania ruchu widziałem, przychodzi na ziemię, nie mogłem prawie go bez trudności, ale znajome uczucie podczas chodzenia nie było tak, że nagle zaczął się poruszać na zużyte protezy.
W głębi duszy miałem nadzieję, że to wkrótce minie.

Ale minęło dni, tygodni, a wszystko pozostało jak dawniej.
Ale biorąc pod uwagę niepokojące myśli długo to nie ma: zaczęli swoje egzaminy końcowe w szkołach na horyzoncie majaczyły wejście do instytutu.
Chciałem skupić się na tym, aby odpędzić złe dreszcz niepokoju od czasu do czasu zapovzaly duszy.

Ale na początku lipca, było szybko i stale go oślepić prawe oko i złożone w głowie ponury i monotonny bólu całkowicie odporny na wszelkie środki przeciwbólowe.
Zamiast publiczność instytut byłem w szpitalu z rozpoznaniem nieznanego dla mnie pozagałkowym zapalenie nerwu, a po krótkim czasie - w 6 działu Neuroinfekcji Instytutu Neurologii.

Nie, po nakłucia, usłyszałem ten dziwny, nieprzyjemny i przerażające frazy stwardnienie rozsiane, który nie należał do sąsiada w oddziale, i do siebie.
Byłem w jakimś niesamowitym świecie, w którym ludzie, przedmioty i wydarzenia wydawało nierealne i trochę dziwne.
Dział miał wielu pacjentów, jak i ja, że ​​poruszane niezależnie.

Ale byli tacy, którzy nie tylko chodził, ale nieposłusznego łyżkę w ręcznych z wielkim trudem.
Wszystkie łączy jedno: diagnoza, czasami brzmiało jak wyrok śmierci.
Tutaj lekarze i ich choroba koledzy dowiedziałem się, że jest nieuleczalna, że ​​charakter Dalszy przebieg niemal nieprzewidywalna, że ​​jego przyczyny niejasne i nieprecyzyjne.

Lekarze, w którym próbowałem dowiedzieć się czegoś o swojej sytuacji prawdopodobnie rozmawiał o tym z wyraźną niechęcią.
Ta postawa zaskoczony, zmartwiony i uczucie przykrości spowodowane.
Chciałem działać, zrobić coś, nie usiąść.
Ale co z tego? To ja nie wiem i nie miał jednego zadawania.
Po powrocie do domu, na pewno znalazł lekarza informator opisujący choroby i jej objawów.

Niektóre z nich były już mi znane, ale większość - nie.
Starałem się myśleć mniej o tej chorobie, ale okazało się, nie zawsze.
Nadeszła wiosna, a wraz z nim nowe nasilenie: to czas, aby zatrzymać drętwienie dodania silną niestabilność podczas chodzenia, osłabienie i utrata czucia w palcach lewej dłoni.

Potem był kolejny i kolejny upadek wiosna, a potem przypomniałem sobie ten cholerny właściciel, przeżywa nowe objawy.
A jeśli ona określone pokazać mi możliwości.
Znowu było zapalenie nerwu wzrokowego - są w obu oczach, nimila następnie jedną lub drugą połowę ciała, czasami bardzo źle i usłyszał privolakivaet lewą nogę.

Z biegiem czasu, i to powoli zjechać bliżej krawędzi, kontynuował.
Szaleje wokół życia i pędzi do swojego cyklu, nawet na krótki czas, ale zapomnieć o ich chorobie.
To dało chwilową ulgę, ale nie zapisać poczucie beznadziejności.
Co byś zrobił, nic zrobić, że stwardnienie rozsiane jest nieuleczalne, że to niemożliwe.

To zajmie kilka lat może i na zawsze utracić możliwość życia normalnego życia .
I w tym momencie nagle przyszedł do mnie bardzo ważna decyzja.
Nagle zdałem sobie sprawę, że czeka na zawsze stracić niesamowite, że powinienem dziś, teraz, w tej chwili.
Starając się myśleć jasno i obiektywnie, nie na długo przed I nawet zmierzyć możliwe określenie, która oddziela mnie od momentu, gdy choroba może przykuć mnie do wózka inwalidzkiego.

Ale gdyby to kiedykolwiek nastąpi, chyba że przyszłe trudności powinny przesłaniać prawdziwe? Napisałem poezję jako dziecko.
Z biegiem lat, ta tendencja jest silniejsza ode mnie dopisać, i przez to jestem w pełni świadoma, że ​​Czechow Jeśli nie możesz pisać - nie pisz! Dla mnie to zrobić.

Potrzebne były wiersze, jeden sposób samopoznania na świecie i świat do siebie.
Teraz ostro widząc wartość i głębokość nikąd chwile, że nie chcę stracić więcej.
Życie nie jest wyceniana od długości i treści - to zdanie brzmiało mi pobity jak motto.
Naprawdę chciałem się zrobić w moim życiu jak najwięcej, i poczucie beznadziejności nieodwracalne.

I wcześniej