Kocham lekarstwo



Ludzki poeta powiedział: Kocham wszystkich grup wiekowych, jej dobroczynne impulsy .
Fakt, że naprawdę dobroczynne impulsy, a nawet leczyć choroby, jak widzieliśmy - ostatecznie i na zawsze.

W przeciwnym razie, jak inaczej można wyjaśnić magia poprawy naszego zdrowia?
Mimo, że w naszym wieku mówi się o miłości, są w jakiś sposób nie są akceptowane, ale miłość przyszła do nas, gdy miałem już 64, a Iwan Pawłowicz - 67! Spotkaliśmy się w sercu cukrzycowej.


Jest to wspaniała instytucja.
My, pacjenci, chorzy na cukrzycę, jest tylko wsparcie, doradztwo i leczenia, ale także zabawne.
Słodki, opiekuńczy ludzie tam pracujący.
I patronów centrum, oczywiście, zna siebie, zaczynają się zaprzyjaźnić i pomóc sobie nawzajem.
Ale unikać wszystkiego.
Przyszedł i siedział spokojnie na ławce, czytając gazety czasopisma.


Byłem w jednym i nikomu nie potrzebne.
W przeszłości byłem żonaty, ale długo nie męża.
Zmarł nagle na atak serca, chociaż to było pięć lat młodszy ode mnie i nic się nie chorego.
This I diabetycy byli uprzejmi i wymaga stałej opieki opieki.
Ale człowiek był bardzo zajęty, pracował jako główny inżynier w dużej firmie, zawsze wrócił do domu bardzo późno, często wyjeżdżał w delegacje służbowe.

Dzieci nie mieliśmy, a ja jestem chora i nie chcesz, aby rozpocząć.
Stopniowo i niezauważalnie mąż tak daleko od siebie, czasem Spojrzałem na niego i nie rozumiem, co mam wspólnego z tym osoby, z którymi mieszkała przez prawie ćwierć wieku.

Pierwsze spotkanie
Ani z których drugie małżeństwo po śmierci męża, nie myślałem.

Nagle, ponad dwa lata temu, całe moje życie do góry nogami.
Raz w naszym centrum, nowego pacjenta, Iwana Pawłowicza i jego persona natychmiast zainteresowanie wielu naszych pań.
Wysoki, elegancki, widać - z łożyskiem wojskowej, siwowłosy i bardzo młoda, on nie lubi ciężko chorego człowieka.
Ale każdy rozumie, że tutaj mamy, ludzie nie są tam przez przypadek.

Oczywiste jest, że to rozmowny człowiek słucha uważnie rozmówcy, walczy również z jego choroby.

Jak w bajce
Nie uczestniczyć w rozmowach publicznych i tylko zażenowana jego bacznym spojrzeniem affable, że od czasu do czasu rzucił się na mnie.
Ale gdy usiadł obok mnie i cicho zapytał: Czego Wam brakuje? Jeśli chcesz, podziwiam cię? Potem wyciągnął z kieszeni czerwony, złoty brzegi trochę tom wierszy i zaczął spokojnie i pewnie czytać: Ty i ja siedzę w kuchni.

Słodki pachnący biały nafty .
Usiadłem i spojrzałem na niego ze zdziwieniem.
Dlaczego jest to dziwny człowiek nagle stał się bardzo blisko mnie i rodziny, jak ja go dawno wiedzieć? Jak dotąd, nikt nie zapytał mnie tutaj, jak to jest: Dlaczego tęsknisz? A skąd on wie, że ja kocham najbardziej jest najbardziej czytać wiersze i słuchać, jak czytać innych? Zaczęliśmy rozmawiać i nie mogłam przestać, wtedy i tylko czekałem całe moje życie się mówić.

Ile czasu wszyscy powiedzieli sobie nawzajem! Nawet los byliśmy jak.
Był żonaty i nieszczęśliwy mąż i jego żona pochowani w tym samym roku co ja - mój mąż.
To niesamowite, jak okazało się, że wiele wspólnych interesów, przekonania i poglądy na życie! To wszystko działo się jak w bajce.

To jest szczęście!

Prohovoryvshy kilka godzin, że wzięli się za ręce razem z naszym centrum.
Razem poszedł do apteki kupić lekarstwa musimy, a następnie udał się do sklepu spożywczego i, nie mówiąc ani słowa, że ​​kupił to, co kochał, jak się okazało, zarówno.
Potem przyszli do jego domu, w jego mieszkaniu kawalerskim, ale bardzo czyste i wygodne.

Oboje czuliśmy się szczęście, przypływ witalności i siły, nawet zapomnieć o chorobie.
Jeden szybki i raz zdecydowaliśmy, że żyjemy razem i wspólnie walczyć z naszym wspólnym wrogiem - choroby.

Nie wchodzą w miłości nie może być
Odnosząc się do swojej siostry, z którymi żyłem długo w nocy i najszczęśliwszy w moim życiu, w końcu zadzwonił do niej.

Ona już udał się do kłopotów z umysłu, ale zupełnie stracił głowę w przerażeniu, kiedy powiedziałem jej, że małżeństwo, które przychodzą do domu dzisiaj i tomorrow'll odebrać rzeczy.
Jednak, gdy następnego dnia przyszedł razem z Johnem do siostry, ona uspokoiła się, więc dał dobre wrażenie na mojej Jana Pawłowicza każdego kto zapoznać.

I jak nie mógł uwierzyć, jasny i rozsądny punkt widzenia, to nie wiek zniknął z jasne niebieskie oczy? Pozostać obojętny na jego szczerej sympatii tonu w rozmowie, nie wierzę, ze względu na jego życzliwość i zaufanie, jak nie mógł po prostu się zakochać? Oczywiście, powiedziałem, miłość, tak nagle i mocno mnie, ale moja siostra zawsze sceptycznie patrzył na moje hobby, Wybrany mój docenione i dał swoje błogosławieństwo, aby nasze pochopne, jak to się dzieje tylko w jedności z młodzieżą.


Wspólnie - moc!
Pamiętaj, że razem - moc, już nie jeden i jedna , dwóch z nas! I musimy być zdrowe! Więc co rano powiedzieliśmy siebie, jak pisze mobilizacji do walki między sobą.
Dla tych, którzy nie zamierzają zrezygnować z cukrzycą wiedzą, że jest to ciężka walka.
Z uzależnieniem od lekarzy, z niepewnością w przyszłości, z wszystkich nowych komplikacji.

Ale moja historia - nie choroba, ale o miłości.
Ona pomaga nam prawie trzy lata do czynienia z naszych skomplikowane życie chorych na cukrzycę.
My - razem.
Podobnie jak to bardzo, jak to jest praktycznie znaczenia.
Na każdym kroku mojego, każde działanie lub oboje zaczęli postrzegać jako własne.
Robimy sobie wszystkie niezbędne procedury, nawet zmierzyć poziom cukru we krwi, jak w przypadku każdego innego w domu.

Z biegiem lat staliśmy się jednym z John naprawdę jest.
I wiesz, jesteśmy bardzo szczęśliwi, że żyjemy zabawy i ciekawe.
Wspieranie siebie bez obawy przed bezradny, a nawet zdarza się w długą podróż.
Od ubiegłego roku, aby wziąć tydzień i poleciał do Egiptu w grudniu.
Co tam jest piękna! Teraz wspomnienia wystarczająco długo.

To sprawia, że ​​dwóch z nas tak kocham!
Sofia Pietrowna R.
, str.
Moskwa