Uzdrawiająca moc miłości


Jestem zawsze boi się jednej rzeczy - bez względu na to, w jaki sposób chory i zostać sama, jak moja mama.
Kiedy dogonił genetycznej choroby nerek, że poszliśmy do ojca.
Tak więc strach przed samotnością jako chorobie przenoszonej przez dziedziczenie do mnie.

Być może to strach i ojcem mojej chęci połączyć swój los z kimś i tak, naprawdę nie dowiedzieć, czy pasuje do mnie, to człowiek poważny nasz związek, jak długo pozostanie on ze mną.


Pobiegłem wydarzenie, pierwszy wyznał swoją miłość, a następnie za każdym razem, płacząc gorzko rozczarowany, kiedy to się skończyło.
Były w moim życiu dwóch nieudanych małżeństwach i kilku związkach nieudanych i krótkotrwałych.
I wszystko, a ja rzucili, agonię i cierpienie, obok mnie był człowiekiem, który nie biorę poważnie - mój przyjaciel z dzieciństwa Kostya.


Nasi rodzice byli przyjaciółmi, a ja postrzegane Kostya, prawie w tym samym wieku, jak jego brat.
Kiedy jego ojciec opuścił jej matka zachorowała, Konstanty przyszedł do nas regularnie, pomaga, niż mogłem.
Podszedł do Food and Drug Administration do apteki, a ja zawsze przynoszą czekoladę.
Na początku śmiałem się, to zły, mówiąc, że nie lubię czekolady, to zły, ale tylko poważnie i wiernie spojrzał mi prosto w oczy i spokojnie powiedział: Nic.

Kochać czekoladę można użyteczne Byłem zirytowany jego trwałe i ciche stałość smaku, zachowania - we wszystkim, co powiedział i zrobił.
Cierpliwie słuchał moich opowieści o romansach, pocieszał, że myliłem się ponownie, nawet zapisane, kiedy po śmierci mojej matki, a następna przerwa wszystko przestał jeść.

Zawsze mówiłem, że jedną rzecz: Ty perebisytsya, ale nadal będziesz ze mną.
Wszystko się zmienia, a ja - stała.
Nic dziwnego, że - Constantine .
Jak byłem wściekły! Bo chciałem więcej - namiętności, przysięgi, wyrazy miłości, przemocy i gorących wyjaśnień, a co potem? Nic.
Więc nie mają żadnego pojęcia Kostya bohatera powieści.

Nie rozumiesz - krzyknęłam do niego - nie możemy być ze sobą bez miłości! On nadal z jego dobrym uśmiechem, ale poważnie odpowiedział: Jesteśmy z tobą więcej niż miłość.
Mamy dla siebie - los .
W końcu, kiedy byłam już 34, myślałem, że znalazłem moje szczęście.
Był starszy ode mnie i bardzo piękna, wysoka brunetka z włosami czarnymi oczami na gorąco.

Przyszedł do naszej organizacji, w podróży służbowej, na południe od miasta.
Jak tylko spełnione nasze oczy, to odwrócił się i od szybcy, za pierwszą noc i zdaliśmy sobie sprawę, że dla siebie.
Byłem wolny, po prostu zaprojektowany rozwodu.
Nie ma żadnych przeszkód do naszego szczęścia, nie istnieje.

Poszedł miesiąc wstecz, jak obiecał, i byliśmy małżeństwem.
Mój Boże, to było szalone do szczęścia! Patrząc wstecz na ten czas, nie wierzę, ja - to wszystko stało się dla mnie, a nie w jakimś filmie? Ale, być może, małżeństwo było skazane.
Kiedy zaszła w ciążę, lekarze odkryli, miałem objawy dziedzicznej choroby nerek.

Kategorycznie zabrania się urodzić, a my zostały marzy o dziecku! Ten mężczyzna nie przeżył.
To jest strasznie zmienił, stał się wycofać i zły.

I potoczyła się w otchłań.
Zaczęliśmy się kłócić, aż w końcu wrócił do swego miasta.
Doświadczyłem straszne.
Nie mogłem uwierzyć w to, co się do mnie tak samo jak moja matka, ale ona miała do mnie, a ja nie mam nikogo, nikogo.

Nikt nie? - Słyszałem w odpowiedzi na moje krzyki i łzy głosowych kości, które, oczywiście, ujawnia zawsze wokół, kiedy było źle.
- A ja na to? Jestem z wami! Ja jestem zawsze z tobą, wiesz, czy nie, chcesz czy nie.
Jestem tu, tam, nawet jeśli mnie nie widzieć.
Po tym wszystkim, wszystko jest tymczasowe, a my jesteśmy z tobą -.

Zawsze - Ale ty nie rozumiesz! - W szaleństwie Krzyknęłam do niego.
- Jestem chory, poważnie chory, czy pamiętasz, jak moja matka cierpiała? A ze mną jest tak samo, jak ty i ja nie pomaga! - Nie jest prawdą - powiedział w odpowiedzi niekwestionowanym i niezgłębione spokojnym głosem.

- Jesteś młody, możesz podbić moją chorobę, a ja ci pomogę.
Ale w stanie Ci pomóc, ponieważ mamy - los! Znowu zaczął los, smutne myślałem, a on nigdy nie powiedział slovechka o miłości, i czy on mnie lubi? Czy to jest miłość? Lecz Konstanty nie zwracał uwagi na moje jęki.
Jak mój stan zaczął się gwałtownie pogarszać, przeniósł się do mnie, pomimo moich słabych protestów.

Ale nie wcześniej.
Znowu nie mogłem jeść - po prostu zobaczył, a potem tylko z trudem, przepłynął przed oczami mgła.
W nocy już nie sen, błąkał się po mieszkaniu, a kości, trochę usłyszał szelest w korytarzu, natychmiast udał się do swojego pokoju i nic nie pytając, w milczeniu zaprowadził mnie, położyć się do łóżka, podając leki zavaryuvav kojące herbaty, zalać ciepłą poduszki - wszystko zrobić jak dziecko matce.

Byłem dziwnego, czułem, że się inaczej, jakoś złagodniała i zaspokoyuyus.
Potem zasnął w błogiej nieważkości, wyobrażając sobie siebie na chmurze owiana obawy, że z Costin dobrych rękach.
Tak Minął miesiąc, dwa i trzy.
Konstanty znalazł dla mnie dziwne zielarza, który przygotował wspaniałe kolekcje rzadkich ziół, że wniesiony z Tybetu.

Choć gorzkie medycyny, ale widziałem to coś z wielkim entuzjazmem.
Być może, że był zawsze blisko mojej stałej Konstantyna, a ja nie czułem się sam.
Ale nawet podczas mojej głupiej strach przed samotnością szczęścia nie zniknie po prostu nudne.
Ale teraz to jest całkowicie zniknęły, zniknął i mój Wybrzeże niezadowolenie, choć nie zmieniła - po prostu tam i zrobić wszystko, co możliwe, aby znaleźć lekarstwo.

, A trzy miesiące temu, położył na stole przed sobą bilet do Izraela, Morza Martwego, szczególnie w leczeniu mojej nerki.
Spędziłem trzy tygodnie i to było niesamowite.
Ciepło było jak w piecu, pocę się niemiłosiernie, po prostu żyli w arkuszu, który miał stale zmieniać, i wreszcie ulegli mojej choroby.

Nie po raz pierwszy uświadomił sobie, że więcej nie mogę żyć bez mojej Konstantyna.
Wiedziałem już, co mu powiedzieć, kiedy wrócę, Jesteśmy razem na zawsze!
Marina Sokolova, str.
Jekaterynburg