Wyznania chorych na raka - przeciwnowotworowych


Trochę o sobie.
Jestem 61 lat.
Emeryt.
Mieszkam w regionie Krasnodar, w mieście.
Słowiańska-on-Kuban, urodził się i mieszkał tu całe moje życie.
Absolwentka Instytutu Kultury.
Pracowała jako bibliotekarz w bibliotekach technicznych i publicznych.
Dzieci wieku.
Córki 38 lat, syn 31 lat.
Nie wnuczka (19) i wnuk (11 lat).



Uwielbiam robótki.
Dzianiny.
Szyi.
A czasami nawet wykonywać zlecenia w płaszczach szycia futer.
Kocham śpiewać, do prowadzenia działań i ogólnie komunikować się z ludźmi.
Piszę wiersze.
Naprawdę chciałem podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami walki z rakiem.
Spotkał się z głową, a następnie miesza się frazy, a następnie usystematyzował .


.
.
To wyznanie było mi ciężko: Lubię wszystko ponownie doświadczył.

Nina V.
Golovneva
Podczas mojego życia choroby (czyli jednej lub drugiej) zawsze odczuwalne.
Były to: migrena, choroby serca, żylaki, zakrzepowe zapalenie żył, zapalenie błony śluzowej żołądka, atonicznych zapalenie okrężnicy, zapalenie trzustki, itp 47 lat, miałem operację na prawej piersi.

Guz, na szczęście, był nezloyakisnoyi.
Wtedy nie mógł przypuszczać, że mam dużo czasu, aby być traktowany w onkologa .
Pod koniec 2005 roku, poszedłem do recepcji do ginekologa, aby ponownie sprawdzić stan mięśniaków, które nie dbają i był w jednym trybie przez około trzy lata .
Jednak często cierpi z powrotem, ale to ja odpisywania osteochondroza i deformując spondelez.

Lekarz zbadał mnie, powiedział, że zdanie: Och, jesteś taki zły! Teraz wezmę biopsji i prawdopodobnie należy leczenie w Krasnodarze.
Dlaczego w Krasnodarze? - Zapytałem.
- Mam tego erozji? Nie, - powiedział lekarz, - choroba traktowana jest tylko w Krasnodarze.
Ona oszczędził mnie to (przynajmniej przez jakiś czas czeka na wyniki biopsji) nie są wymawiane głośno diagnozę i nawet nie wspomniał w rozmowie słowa Centrum Onkologii! W domu zawsze prokruchuvala w mojej rozmowie z lekarzem głowy waży każde jej słowo.

Myślę o których diagnoza została omówiona.
Byłem przezwyciężyć strach.
Ale nadzieja migotały w mojej głowie: Może się na błąd? Analiza potwierdza? To jest 2006.
January 19, Święto Trzech Króli, lekarz powiedział mi, że biopsja potwierdziła diagnozę.
Nie wypowiedział słowa rak nie miała rozmowę do mnie słowo onkologia i ciągle powtarza, że ​​jest to dopiero początek choroby, i to jest w dzisiejszych czasach dobrze traktowani.

W Centrum Onkologii Komisji zaproponowano mi radioterapię.
I nic więcej.
I pielęgnować nadzieję, że zrobię operację i usunąć wszystkie organy zaatakowane.
Ale powiedział: Nie, moja droga, proces rozpoczął.
Dlatego tylko ekspozycji.
Od tego czasu wspólne życie na przed i po.

Rak .
Od umiera dziś coraz więcej osób.
Medycyna jak nie wiedziałem i nie wiem do dziś najcenniejsze pojazdów od tego żarłocznego potwora.
Więc kiedy usłyszałem diagnozę, w mojej głowie był chaos.
Przyszłość wydawała się pod koniec życia.
I gorączkowo próbowali zidentyfikować najważniejsze problemy i podstawowe, należy najpierw flaga rozwiązać.

Runaway porównanie ich działania w najbliższej przyszłości z chęcią krewnych.
I objęte jakąś nieopisaną panikę i strach wydatków maybutnim.

Ale przytłaczający w szoku na chwilę, że się pozbierała.
Nie zmieniaj - powiedziałem do siebie.
- Musimy żyć.
Mimo wszystko, życie toczy się dalej.
Ja sam musi zapewnić, że to było dobre.

Starałem się spojrzeć na sytuację, w której się znajdowałem, innymi oczami.
Ataki lub złe? Coś dał mi tę chorobę? Czegoś los dał mi ten rzut? Ale nie w celu przezwyciężenia moje wahanie i mnie silniejszy? Po tym wszystkim, musimy kolejny mocny - to złota zasada w relacjach międzyludzkich.
Czy jest sens cierpienia? Czy nie lepiej, aby się uspokoić i wybrać taktykę walki z chorobą? I, być może, jest to konieczne, aby wiedzieć dokładnie, co mam do czynienia, lub w jaki sposób można sobie pomóc? Więc doszedłem do wniosku, że należy wiedzieć o swojej chorobie jest, bo tylko wtedy będzie Oświadczam, że decydująca bitwa! Choroba powinna dokładnie zbadać.

I to jest w każdym z nas ma nieograniczone możliwości.
Na szczęście literatury w bibliotekach i księgarniach.
Zacząłem czytać książki na temat raka i wkrótce dowiedzieliśmy się o chorobie partii.
Nawet lekarz powiedział mi kiedyś: No, co literat kobieta, a my mamy tutaj w zasadzie ci pacjenci, którzy mówią: Coś we mnie jak kobieta, i że nie wiem .